Publikacje, jakie ukazały sie na stronie
Relacja z kuligu w Suścu
DzieÅ„ 5.02.2005 upÅ‚ynÄ…Å‚ pod znakiem kuligu, na który pojechaÅ‚y dzieci i mÅ‚odzież z naszej parafii. Wyjazd do SuÅ›ca byÅ‚ formÄ… nagrody za regularne uczÄ™szczanie na październikowe nabożeÅ„stwa różaÅ„cowe dla dzieci. MogÅ‚y wiÄ™c pojechać nie tylko dziewczynki z grup formacyjnych, ministranci, lektorzy ale wszyscy, którzy chodzili na Różaniec. Dzieci same „zapracowaÅ‚y" na wyjazd: kto chodziÅ‚ na wszystkie nabożeÅ„stwa pojechaÅ‚ za darmo, zaÅ› za każdy opuszczony dzieÅ„ dzieci wnosiÅ‚y drobnÄ… opÅ‚atÄ™. ResztÄ™ kosztów dofinansowaliÅ›my z funduszy Stowarzyszenia „Jestem" - bo po to ono jest.Dzieci z takim samym zapaÅ‚em, z jakim chodziÅ‚y na Różaniec i zbieraÅ‚y obrazki, zgÅ‚osiÅ‚y siÄ™ również na kulig. Razem z opiekunami (nauczyciele, rodzice) zapeÅ‚niÅ‚y 3 autokary: dwa 50-cio i jeden 28 - osobowy.
WyruszyliÅ›my spod koÅ›cioÅ‚a parafialnego ok.8.30. 1,5-godzinna podróż - jak to zwykle bywa na różnego rodzaju wyjazdach - wcale nie byÅ‚a nudna ani mÄ™czÄ…ca. ÅšpiewaliÅ›my, rozmawiali, bawili siÄ™. Organizatorom wycieczki bardzo zależaÅ‚o, aby dzieciom towarzyszyÅ‚a modlitwa różaÅ„cowa. WykorzystaliÅ›my podróż nie tylko na Å›piewy i rozmowy. W autokarach odmówiliÅ›my część RóżaÅ„ca Å›wiÄ™tego.
Na miejsce przybyliÅ›my okoÅ‚o godziny 10.00. Tam czekaÅ‚o już na nas 12 saÅ„ zaprzężonych konie i powożonych przez miejscowych gospodarzy. Przez kolejne póÅ‚ godziny las rozbrzmiewaÅ‚ radosnymi Å›piewami i okrzykami dzieciaków. Po kilku kilometrach sanny dotarliÅ›my wreszcie na miejsce.
Centralnym punktem wyprawy byÅ‚o prawdziwe „biaÅ‚e szaleÅ„stwo": zjeżdżanie na workach ze stromej leÅ›nej górki. DziÄ™ki dobrej organizacji jazda przebiegaÅ‚a bardzo sprawnie: część opiekunów dbaÅ‚a o zachowanie porzÄ…dku w kolejce do „górki" i pomagaÅ‚a dzieciom „wystartować". Trzeba byÅ‚o również zadbać o bezpieczeÅ„stwo przy „lÄ…dowaniu".
Opiekunowie, wspierani przez starszych lektorów, rozstawieni w dolnej części trasy pilnowali, aby dzieciakom nic siÄ™ nie staÅ‚o, wspomagali proces hamowania, ratowali tych, którzy wypadli z toru jazdy. Choć na dole czÄ™sto dochodziÅ‚o do „wywrotek" i kolizji, byÅ‚y one tylko powodem do Å›miechu. Rekord w dÅ‚ugoÅ›ci zjazdu ustanowiÅ‚ ks. Tomasz. PróbowaÅ‚ go potem pobić, jednak przeszkodziÅ‚y mu...drzewa.
Wszyscy zmÄ™czeni i gÅ‚odni mogli ogrzać siÄ™ i podsuszyć przy ognisku oraz posilić upieczonÄ… kieÅ‚baskÄ…. Susiecki las zgotowaÅ‚ nam jeszcze jednÄ… niespodziankÄ™: spotkaliÅ›my tam byÅ‚ego wikariusza naszej parafii ks. Dominika, który przyłączyÅ‚ siÄ™ do wspólnej zabawy.
Powrót do autokarów dostarczyÅ‚ kolejnych emocji: w jednych saniach zÅ‚amaÅ‚ siÄ™ dyszel. Zaradny woźnica, wspomagany przez kolegów, szybko uporaÅ‚ siÄ™ z tym problemem (wszak las peÅ‚en jest drzew) i już po kilkunastu minutach sanie podążyÅ‚y za resztÄ… kuligu.
W stronÄ™ Hrubieszowa ruszyliÅ›my ok.14.00. Przebrani w zabrane ze sobÄ… suche skarpety i buty na zmianÄ™, mogliÅ›my kontynuować Å›piewy, modlitwÄ™, wracać w rozmowach do przeżytych dzisiaj przygód. Do domu wróciliÅ›my ok.15.30.
Jak byÅ‚o na kuligu? Kapitalnie! A zresztÄ…, zapytajcie tych, którzy z nami byli.
Agnieszka Kolano