Publikacje, jakie ukazały sie na stronie

Miłosierdzie Jego nie zna granic

Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa to szczyt miłości Boga do człowieka. Przeżywanie Świąt Wielkanocnych poprzedził czas Wielkiego Postu, czas nawracania i pokuty, które czyniliśmy ze względy na Boże miłosierdzie. Pokładając szczerą ufność w Bogu, liczyliśmy na odpuszczenie grzechów. Bóg nie poskąpił swojej łaski i dziś po przeżytych rekolekcjach wielkopostnych, po spowiedzi św., jako „nowi ludzie" stajemy przed Tym, który wysłużył nam zbawienie.

Miłosierdzie Boże nie zna granic. Czy może ktoś zaprzeczyć tym słowom? Czy może ktoś odmówić Bogu Jego wspaniałego przymiotu? Miłosierdzie Boże spływa na każdego człowieka. Bóg stworzył nas, by dzielić się swą miłością. Jakże więc nie miałby być miłosiernym dla swojego stworzenia?

Bóg swoje miłosierdzie objawiał już w czasach Starego Testamentu. Izrael doświadcza łaski Bożej szczególnie w czasie wyjścia z Egiptu. Wyprowadzenie z niewoli faraona przedstawione jest w Piśmie Świętym jako akt miłosierdzia. Bóg nie pozostaje głuchy na jęki swojego ludu, ratuje go z ucisku egipskiego. Miłosierdzie Boże jawi się jeszcze wyraźniej w często powtarzających się sytuacjach odstępstwa narodu izraelskiego od zawartego przymierza. Bóg, będąc nieskończenie wolnym, okazuje łaskę, komu chce (zob. Wj 33, 19), zaś Jego miłosierdzie tryumfuje nad grzechem: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysięczne pokolenie, przekraczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz niepozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia" (Wj 34, 6-8). Trzeba zauważyć, że choć za niegodziwość spada kara, to jednak jest ona po stokroć mniejsza od łaski, jaką zsyła Bóg.

Ileż to razy Jahwe chciał ukarać lud za grzech, lecz tenże lud w ostatniej chwili odwoływał się do Bożego miłosierdzia. Warto w tym miejscu wspomnieć o karze za jeden z grzechów na pustyni, jaką zesłał Bóg. Karą były węże jadowite. Izraelici opamiętali się, przyszli do Mojżesza, przyznając, że zgrzeszyli i prosili o ratunek. Jahwe polecił Mojżeszowi sporządzić miedzianego węża, i umieścić go na wysokim palu. Każdy, kto spojrzał na węża pozostawał przy życiu (zob. Lb 21, 4-9). Był to wyraz miłosierdzia Bożego.

Na całą historię zbawienia, szczególnie czasy Starego Testamentu, można patrzeć jako na ciągłe odchodzenie Izraela od Boga, pokutę i przebaczenie, czyli okazanie miłosierdzia. Jest to swoista krzywa sinusoidalna. Bóg bowiem nie pragnie śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył wiecznie. Podobnie my, jesteśmy przeznaczeni do życia w wiecznej szczęśliwości. Dobrze jest więc powtarzać za Psalmistą: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość" (Ps 51, 3).

Naród izraelski miał świadomość tegoż miłosierdzia i dlatego tak często się do niego odwoływał. Z tego powodu na innych kartach Pisma Świętego wychwalane jest miłosierdzie Boże: „Miłosierny Pan i łagodny, nieskory do gniewu i bogaty w łaskę. Nie wiedzie sporu bez końca i nie płonie gniewem na wieki. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca" (Ps 103, 8-10) czy w innym miejscu: „Wysławiajcie Pana, bo jest dobry, bo Jego łaska na wieki" (Ps 107, 1).

„Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16). Czym jest dla nas przyjście Jezusa na ziemię, Jego Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie? Jest to pełnia Objawienia, jest to pełnia miłosierdzia. Bóg Ojciec ofiarowuje swojego Syna Jedynego, aby nas grzeszników wykupić spod władzy grzechu, z mocy szatana, aby odnowić w nas życie. „Chrystus nadaje całej starotestamentalnej tradycji miłosierdzia Bożego ostateczne znaczenie. Nie tylko mówi o nim i tłumaczy je poprzez porównania i przypowieści, ale nade wszystko sam je wciela i uosabia. Poniekąd On sam jest miłosierdziem" (Jan Paweł II, Dives in misericordia).

Jezus wskrzesza umarłych, uzdrawia, jest „przyjacielem" grzeszników. Być „przyjacielem" grzeszników w świetle nauki Jezusa, to znaczy nie potępiać ich jako ludzi. Owszem, sprzeciwiać się grzechowi, wzywać do nawrócenia, ale przede wszystkim przebaczać. Tajemnicę miłosierdzia możemy tu zrozumieć poprzez analogię do dramatu, jaki rozgrywa się pomiędzy miłością ojca a marnotrawstwem i grzechem syna z przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15, 11-32). Syn ten reprezentuje człowieka wszystkich czasów. Poprzez odejście z domu i roztrwonienie majątku, jaki otrzymał, traci godność syna w domu ojca. Młodzieniec z przypowieści przyszedł do swojego ojca, prosząc, by mógł stać się chociażby najemnikiem. Ojciec jednak z wielkim wzruszeniem wita go, zakłada pierścień, wyprawia ucztę, a przede wszystkim przebacza. Doświadczamy podobnej sytuacji, gdy przychodzimy do kratek konfesjonału, by spotkać Chrystusa. On czeka na nas i przebacza, a później zaprasza na Ucztę Eucharystyczną. Jego miłosierdzie przenika nas, obmywa z brudu grzechu i nieprawości. Odzyskujemy godność dziecka Bożego. Zostajemy jakby na nowo odnalezieni przez Chrystusa.

Nawrócenie jest najbardziej konkretnym wyrazem działania miłosierdzia Bożego w ludzkim życiu.

Nawrócenie sprawia, że odzyskujemy utracone dary Boże, na nowo stajemy się przyjaciółmi Tego, który nas stworzył.

WI poł. XX w., 7-letnia dziewczynka pierwszy raz usłyszała wezwanie Boże - łaskę powołania do życia zakonnego. Kilka lat później na balu, kiedy wszyscy dobrze się bawili, jej dusza doznawała wewnętrznych utrapień. Gdy zaczęła tańczyć, ujrzała Jezusa - umęczonego, obnażonego z szat, okrytego ranami, który powiedział jej: „Dokąd cię cierpiał będę i dokąd mnie zwodzić będziesz" (Dz. 9). Była to Helena Kowalska - późniejsza św. s. Faustyna, sekretarka Bożego miłosierdzia. Jej to Jezus objawiał się i nakazywał szerzyć kult Jego miłosierdzia. Obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany na polecenie Zbawcy, odbiera dziś cześć w wielu kościołach i domach. Koronka do Bożego Miłosierdzia podyktowana przez Jezusa jest odmawiana przez miliony ludzi na całym świecie. Jezus często przypominał s. Faustynie, by z całą mocą mówiła o miłosierdziu Jego. Mówił wciąż o mocy Koronki do Bożego Miłosierdzia: „Każdą duszę bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę albo przy konającym inni odmówią - jednak odpustu tego samego dostępują. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę i poruszają się wnętrzności miłosierdzia mojego, dla bolesnej męki Syna mojego" (Dz. 811), w innym miejscu: „O, jak wielkich łask udzielę duszom, które odmawiać będą tę koronkę, wnętrzności miłosierdzia mego poruszone są dla odmawiających tę koronkę" (Dz. 848).

W naszej diecezji są trzy parafie pod wezwaniem Bożego Miłosierdzia: w Harasiukach, Gozdowie i Zamościu na osiedlu Słoneczny Stok. Ja sam pochodzę z tej ostatniej parafii. Codziennie o godz. 15.00 odmawiana jest w moim kościele Koronka do Bożego Miłosierdzia, a w piątki przed Mszą św. o godz. 18.00. Od niedawna w parafii znajdują się relikwie św. s. Faustyny. Szczególnie uroczyście przeżywany jest odpust parafialny przypadający w II Niedzielę Wielkanocy, w uroczystość Miłosierdzia Bożego. Przed tą uroczystością cała parafia przeżywała nowennę.

Uroczystość Bożego Miłosierdzia została ustanowiona na wyraźne polecenie Jezusa: „Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienia, dopokąd nie zwróci się z ufnością do miłosierdzia mojego, i dlatego pierwsza niedziela po Wielkanocy ma być świętem Miłosierdzia, a kapłani mają w tym dniu mówić duszom o tym wielkim i niezgłębionym miłosierdziu moim" (Dz. 570). W innym miejscu Chrystus wskazuje to święto jako deskę ratunku dla grzeszników: „W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mojego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski..." (Dz. 699).

Nowenna przed uroczystością Bożego Miłosierdzia rozpoczęła się w Wielki Piątek, dzień śmierci Chrystusa na krzyżu. Pan Jezus powiedział do s. Faustyny: „Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w godzinie śmierci. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienna grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego" (Dz. 1209). Dnia pierwszego przyprowadzana jest cała ludzkość i wszyscy grzesznicy, dnia drugiego dusze kapłańskie i zakonne, dnia trzeciego dusze pobożne i wierne, dnia czwartego dusze pogan, dnia piątego dusze heretyków i odszczepieńców, dnia szóstego dusze ciche i pokorne i dusze małych dzieci, dnia siódmego dusze, które szczególnie czczą i wysławiają miłosierdzie Boże, dnia ósmego dusze, które są w więzieniu czyśćcowym, wreszcie dnia dziewiątego dusze oziębłe.

Dobry Bóg nie oszczędzi swojego miłosierdzia nikomu, kto będzie o nie prosił. Zachęcam wszystkich do szerzenia kultu miłosierdzia Bożego na miarę własnych możliwości, pamiętając o słowach Jezusa: „Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia mojego, osłaniam przez całe życie jak czuła matka niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem" (Dz. 1075). Niech, więc słowa Koronki do Bożego Miłosierdzia, ratunku ginących grzeszników, rozlegają się w każdym domu, niech kruszą serca, niech zwracają do Boga tych, którzy pobłądzili na drogach życia. Niech każdy chrześcijanin powtarza za Psalmistą: „Wysławiajcie Pana, bo jest dobry, bo Jego łaska na wieki" (Ps 107, 1).





Copyright (c) Parafia pw. Ducha Świętego w Hrubieszowie 2007-2010, Wszelkie prawa zastrzeżone! Created by emabe.pl