Publikacje, jakie ukazały sie na stronie
Homilia na XVI Niedzielę zwykłą rok C
„Marto, Marto troszczysz siÄ™ i niepokoisz o wiele, a potrzeba maÅ‚o, albo tylko jednego". SÅ‚owa Jezusa skierowane do kobiety zwykÅ‚ej zabieganej o rzeczy codzienne, o to jak przyjąć goÅ›cia, co uczynić by byÅ‚ zadowolony. Ale te sÅ‚owa Jezusa stajÄ… siÄ™ też swoistÄ… myÅ›lÄ… przewodniÄ… dzisiejszej liturgii sÅ‚owa. Dla ich dopeÅ‚nienia można jeszcze przywoÅ‚ać inny fragment Ewangelii „popatrzcie na lilie, nie przÄ™dÄ… ani żnÄ… a nawet Salomon w caÅ‚ym swoim przepychu nie miaÅ‚ tak piÄ™knego stroju". Jezus, który pokazuje jak bardzo potrzebne jest zaufanie Jemu także w życiu codziennym. A przyznajcie, że bardzo czÄ™sto jest tak, że biegamy, staramy siÄ™ zaÅ‚atwić najróżniejsze sprawy, ale jeÅ›li nie ma w nas zawierzenia Bogu, jeÅ›li nie ma modlitwy bardzo czÄ™sto te wszystkie nasze starania speÅ‚zajÄ… na niczym.
Dla potwierdzenia tego chciaÅ‚bym przywoÅ‚ać pewnÄ… historiÄ™. Dotyczy ona jednego z moich znajomych. Bardzo czÄ™sto odwoÅ‚ujÄ™ siÄ™ do niej, żeby wÅ‚aÅ›nie pokazać Bożą troskÄ™ o nas. Otóż tenże mój kolega studiowaÅ‚ w Lublinie zarzÄ…dzanie i marketing. Kierunek swego czasu bardzo popularny. UkoÅ„czyÅ‚ studia z wynikiem bardzo dobrym. Niestety osób z takim samym wyksztaÅ‚ceniem byÅ‚o bardzo dużo i nie mógÅ‚ znaleźć pracy w swoim zawodzie. A trzeba zaznaczyć, że jeszcze w czasie studiów należaÅ‚ do jednej ze wspólnot dziaÅ‚ajÄ…cych przy KoÅ›ciele. Gdy jednak pojawiÅ‚y siÄ™ problemy z pracÄ…, problemy w domu jego nastawienie do Boga zaczęło siÄ™ zmieniać. MówiÅ‚: „Bóg mnie już nie kocha, Bóg nie troszczy siÄ™ o mnie. Gdyby o mnie jeszcze pamiÄ™taÅ‚ na pewno pomógÅ‚by mi w znalezieniu pracy, w starcie do kariery". OgarniaÅ‚a go rozpacz.
DowiedziaÅ‚ siÄ™ gdzieÅ›, że jest możliwość pracy w jego zawodzie w Anglii. PostanowiÅ‚ wiÄ™c jak to czyni wielu Polaków wyjechać. Przy czym powiedziaÅ‚, że nie bÄ™dzie jechaÅ‚ autobusem, bo to za dÅ‚ugo, woli polecieć samolotem. WykupiÅ‚ bilet, popakowaÅ‚ siÄ™. Gdy nadszedÅ‚ dzieÅ„ odlotu bardzo wczeÅ›nie rano wsiadÅ‚ w autobus jadÄ…cy do Warszawy. JakieÅ› 40 km. za Lublinem doszÅ‚o niestety do wypadku. Wypadek byÅ‚ na tyle poważny, że ów mój kolega znalazÅ‚ siÄ™ w szpitalu. Obrażenia byÅ‚y na tyle poważne, że po operacjach okoÅ‚o póÅ‚ roku musiaÅ‚ leżeć na oddziale rehabilitacji. Wtedy jeszcze bardzie pogłębiÅ‚o siÄ™ jego zrozpaczenie, już nie mówiÅ‚, że Bóg o nim zapomniaÅ‚, ale woÅ‚aÅ‚, że Boga nie ma, a jeÅ›li jednak jest to bawi siÄ™ ludzkim losem. Nie docieraÅ‚y do niego żadne sÅ‚owa mówiÄ…ce o Bożej miÅ‚oÅ›ci. Można powiedzieć, że staÅ‚ siÄ™ wojujÄ…cym ateistÄ…. I leżaÅ‚ tak w tym szpitalu peÅ‚en zgorzknienia i rozpaczy.
W czasie jego leczenia wydarzyÅ‚o siÄ™ jednak coÅ› niezwykle dobrego. ZaprzyjaźniÅ‚ siÄ™ i to bardzo z jednÄ… z pielÄ™gniarek. Przyjaźń ta po jego wyjÅ›ciu zakoÅ„czyÅ‚a siÄ™ Å›lubem. Ze wzglÄ™du na stare znajomoÅ›ci i ze wzglÄ™du na narzeczonÄ… zgodziÅ‚ siÄ™ przystÄ…pić do spowiedzi i wziąć Å›lub koÅ›cielny. Nie uczyniÅ‚ tego jednak z wiarÄ…. Po jakimÅ› czasie zaskoczyÅ‚a go wiadomość, że potrzebny jest czÅ‚owiek do pracy, akurat z jego wyksztaÅ‚ceniem. OtrzymaÅ‚ tÄ™ posadÄ™, która byÅ‚a bardzo dobrze pÅ‚atna. Po roku na Å›wiat przyszÅ‚o pierwsze dziecko, po kolejnym urodziÅ‚y siÄ™ mu bliźniaki. W tym czasie caÅ‚y czas twierdziÅ‚, że Boga nie ma.
Jednakże podczas przygotowania do chrztu bliźniaków kiedy przystÄ…piÅ‚ do spowiedzi, ksiÄ…dz jak to opowiadaÅ‚ zwróciÅ‚ mu uwagÄ™, że przecież on w sposób szczególny doÅ›wiadcza Bożej miÅ‚oÅ›ci. Po spowiedzi klÄ™knÄ… przed NajÅ›wiÄ™tszym Sakramentem i sam stwierdziÅ‚, że rzeczywiÅ›cie Bóg obdarzyÅ‚ go wielkim szczęściem. To wszystko zÅ‚e, co go spotkaÅ‚o byÅ‚o wstÄ™pem do prawdziwej radoÅ›ci, wstÄ™pem do prawdziwej miÅ‚oÅ›ci. NawróciÅ‚ siÄ™. Na nowo zaczÄ…Å‚ woÅ‚ać: „Bóg jest miÅ‚oÅ›ciÄ…".
Ta historia, można powiedzieć niezwykÅ‚a pokazuje jak bardzo Bóg kocha czÅ‚owieka. I chce obdarować nas zawsze szczęściem. Nawet jeÅ›li droga do tego szczęścia wiedzie przez drogÄ™ krzyżowÄ…, przez GolgotÄ™.
Podobnie niezwykłą historiÄ™ prezentuje nam dzisiejsza liturgia sÅ‚owa. Oto widzimy Abrahama i jego żonÄ™ SarÄ™. SÄ… już w podeszÅ‚ym wieku, ale nie majÄ… potomstwa. Nie mieć wtedy dzieci oznaczaÅ‚o nie doÅ›wiadczać Bożego bÅ‚ogosÅ‚awieÅ„stwa. Sara byÅ‚a wytykana palcami jako niepÅ‚odna. Zapewne mówiono o niej - grzesznica, skoro Bóg odwróciÅ‚ od niej swe oblicze.
I do tych dwojga siedzÄ…cych w pobliżu namiotu w najgorÄ™tszej porze dnia nagle przychodzi trzech mężczyzn. Czytanie koÅ„czy siÄ™ sÅ‚owami jednego z nich skierowanymi do Abrahama: „O tej porze za rok znów wrócÄ™ do ciebie, twoja zaÅ› żona Sara bÄ™dzie miaÅ‚a wtedy syna".
Doskonale wiemy, że sÅ‚owa te sprawdziÅ‚y siÄ™. Tym synem byÅ‚ Izaak. Potomek Abrahama, z którego na Å›wiat przyszÅ‚o potomstwo tak wielkie, że nikt do dziÅ› nie jest w stanie go policzyć. A przecież staÅ‚o siÄ™ to zgodnie ze sÅ‚owami Boga: „potomstwo twoje bÄ™dzie liczniejsze niż piasek morski".
Spójrzcie Bóg z tego pozornego nieszczęścia wyprowadziÅ‚ tak wielki dar, daÅ‚ tak ogromnÄ… radość. Z niepÅ‚odnej Sary narodziÅ‚ siÄ™ pierwszy z obiecanego potomstwa. Bóg nie zapomniaÅ‚ o swoim wybranym, ale wywyższyÅ‚ go i obdarzyÅ‚ Å‚askÄ….
I to wÅ‚aÅ›nie dlatego sÅ‚yszymy dziÅ› sÅ‚owa: „Marto, Marto troszczysz siÄ™ i niepokoisz o wiele, a potrzeba maÅ‚o, albo tylko jednego". Te sÅ‚owa równie dobrze można zastosować do nas: Julio, Agnieszko, Piotrze, Wojciechu - troszczysz siÄ™ i niepokoisz o wiele a potrzeba maÅ‚o albo tylko jednego.
Bo czyż Bóg nie kocha swoich wybranych, bo czyż Bóg nie bÄ™dzie zabiegaÅ‚ o nas, o nasze potrzeby skoro z miÅ‚oÅ›ci do nas grzesznych ludzi wziÄ…Å‚ na swoje ramiona krzyż i umarÅ‚ na nim a później zmartwychwstaÅ‚. Czy czyniÅ‚ by to wszystko tylko tak, żeby ludzie ze starożytnej Jerozolimy miÄ™li rozrywkÄ™, żeby im siÄ™ nie nudziÅ‚o? Nie! On uczyniÅ‚ to z miÅ‚oÅ›ci do ciebie i do mnie. Dlatego wÅ‚aÅ›nie chwilÄ™ wczeÅ›niej wspomniaÅ‚em, że droga do szczęścia czasem wiedzie przez drogÄ™ krzyżowÄ…. Droga do naszego szczeciÄ… wiecznego wiedzie przez drogÄ™ krzyżowÄ… Jezusa, ale też naszÄ… indywidualnÄ….
Jakie wiÄ™c wnioski dla naszego życia możemy wyciÄ…gnąć z tej dzisiejszej liturgii sÅ‚owa, co możemy po Mszy wynieść z koÅ›cioÅ‚a jako szczególny prezent dla nas. Otóż tÄ™ podstawowÄ… prawdÄ™ - Bóg troszczy siÄ™ o nas i widzi nasze potrzeby. Doskonale wie o tym, że potrzebujemy jedzenia, że potrzebujemy odzienia, wie o tym, że potrzebujemy szczęścia także tu na ziemi.
I daje to nam. Przy czym to raczej nie jest wygrana w toto lotka, czy spadek po cioci mieszkajÄ…cej w Stanach. Bóg nie zaÅ‚oży nam drukarni pieniÄ™dzy na strychu, nie obrabuje dla nas banku. Bóg raczej pozwoli nam doÅ›wiadczyć takich wydarzeÅ„, które nauczÄ… nas kochać każdego, pozwoli nam doÅ›wiadczyć też cierpienia, ale tylko takiego, które bÄ™dziemy w stanie znieść, pozwoli nam nawet zachorować i stracić, by nauczyć siÄ™ kochać to co mamy. Nawet może pozwolić nam umrzeć - zresztÄ… i tak kiedyÅ› wszyscy umrzemy. Ale to wszystko na co pozwoli bÄ™dzie miaÅ‚o nas doprowadzić do prawdziwego szczęścia. Nie tego, które przemija, które w proch siÄ™ zamienia. Ale to wszystko doprowadzi nas do szczęścia prawdziwej miÅ‚oÅ›ci, do szczęścia wiecznego.
A wiÄ™c za sÅ‚owami Jezusa i ja powiem „dosyć ma dzieÅ„ swojej biedy, nie troszczcie siÄ™ zbytnio o dzieÅ„ jutrzejszy". My sami nie podoÅ‚amy wszystkiemu, ale dla Boga nie ma nic niemożliwego. Niechże wiÄ™c w naszych sercach zawsze brzmi to zawoÅ‚anie „Jezu ufam Tobie".
Autor: ks. Wojtek